Dlaczego etykieta karmy kłamie, nie kłamiąc
Kiedy opiekun zwierzęcia sięga po karmę z półki sklepowej, jego wzrok niemal odruchowo pada na początek listy składników. Producenci doskonale o tym wiedzą i od lat budują kampanie marketingowe wokół jednego hasła: "mięso na pierwszym miejscu. Na pozór brzmi to przekonująco - skoro kurczak czy jagnięcina otwierają skład, to chyba tego składnika jest w krokiecie najwięcej? Rzeczywistość okazuje się znacznie bardziej skomplikowana, a mechanizm, który za tym stoi, to nie tyle oszustwo, co sprytne wykorzystanie luki w przepisach dotyczących etykietowania. W tym artykule przyjrzymy się temu zjawisku od strony naukowej - od chemii surowców, przez fizykę procesu ekstruzji, aż po psychologię konsumenta.
Jak działa lista składników - ramy prawne
Zarówno w Unii Europejskiej, jak i w Stanach Zjednoczonych obowiązuje ta sama fundamentalna zasada: składniki karmy muszą być wymienione w kolejności malejącej masy. W UE reguluje to rozporządzenie (WE) nr 767/2009 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 13 lipca 2009 r. dotyczące wprowadzania na rynek i stosowania pasz 1 . Artykuł 17 tego rozporządzenia wymaga, by materiały paszowe (czyli składniki) były wymienione w kolejności malejącej według masy, poprzedzone nagłówkiem "Skład". Co istotne, unijne przepisy przewidują możliwość stosowania w oznakowaniu karm dla zwierząt domowych nazw kategorii materiałów paszowych zamiast precyzyjnego wymieniania każdego surowca z osobna, co dodatkowo utrudnia konsumentowi ocenę rzeczywistego składu produktu 1 .
Po drugiej stronie Atlantyku wytyczne dotyczące etykietowania karm publikuje Association of American Feed Control Officials (AAFCO), organizacja opracowująca modelowe standardy dla rynku pasz i karm dla zwierząt 2 . AAFCO wskazuje, że składniki powinny być wymieniane w kolejności malejącej według masy "as formulated", czyli w stanie, w jakim zostały dodane do receptury, a nie po przetworzeniu gotowego produktu 3 . Ten pozornie drobny szczegół ma kolosalne znaczenie praktyczne: masa jest mierzona przed przetworzeniem termicznym, przed ekstruzją i przed suszeniem gotowego produktu. Innymi słowy, lista składników na opakowaniu karmy odzwierciedla proporcje surowców wchodzących do miksera, a nie skład tego, co ląduje w misce zwierzęcia.
Warto też podkreślić, że ani rozporządzenie UE, ani wytyczne AAFCO nie wymagają podawania procentowego udziału poszczególnych składników - z jednym wyjątkiem. W UE, jeśli dany składnik jest eksponowany na etykiecie graficznie lub słownie (np. "z łososiem"), producent musi podać jego procentowy udział 1 . W praktyce jednak większość konsumentów nie wie o tym wymogu i nie poszukuje tej informacji.
Woda - niewidzialny bohater etykiety
I tu zaczyna się sedno problemu. Świeże mięso - niezależnie od gatunku zwierzęcia, z którego pochodzi - składa się w przeważającej mierze z wody. Badania składu chemicznego mięsa drobiowego prowadzone od lat 70. XX wieku konsekwentnie wskazują, że wilgotność surowego mięsa broilerów wynosi około 65-75% 4 . Essary już w 1979 roku wykazał, że mechanicznie odkostnione mięso z kurcząt brojlerów zawiera średnio 72,2% wody, 14,4% tłuszczu i zaledwie 13,4% białka 4 . Nowsze badania potwierdzają te proporcje - wilgotność mięśni piersiowych kurczaka, w zależności od rasy i warunków chowu, oscyluje w przedziale 73-76%, przy zawartości białka surowego rzędu 20-23% 5 6 . Mięso wołowe, jagnięce czy wieprzowe wykazuje zbliżone proporcje, choć z nieco większą zmiennością w zależności od regionu anatomicznego i otłuszczenia.
Co to oznacza w kontekście produkcji karmy? W kilogramie świeżego kurczaka dodawanego do mieszanki paszowej jedynie około 250-300 gramów stanowi sucha masa zawierająca białko, tłuszcz i minerały. Pozostałe 700-750 gramów to woda, która w procesie produkcji karmy suchej zostanie niemal w całości usunięta. Tymczasem surowce roślinne - mączki zbożowe, skrobie, suszone strączki - trafiają do mieszanki z wilgotnością rzędu 8-14%, a więc w stanie zbliżonym do tego, jaki będą miały w gotowym produkcie. Ta asymetria wilgotności między składnikami zwierzęcymi a roślinnymi jest fundamentem całego mechanizmu manipulacji listą składników.
Ekstruzja - co naprawdę dzieje się z mięsem w krokiecie
Aby w pełni zrozumieć, dlaczego pozycja na liście składników jest tak myląca, trzeba przyjrzeć się procesowi produkcji suchej karmy. Ekstruzja to najpowszechniejsza metoda wytwarzania suchych karm dla zwierząt towarzyszących - szacuje się, że około 95% suchych karm na rynku jest produkowanych właśnie tą technologią 7 . Proces polega na przetłaczaniu mieszanki składników przez ekstruder w warunkach wysokiej temperatury i ciśnienia. Jak opisali Tran, Hendriks i van der Poel w swoim kompleksowym przeglądzie opublikowanym w Journal of the Science of Food and Agriculture, ekstruzja jest procesem termomechanicznym łączącym działanie temperatury (typowo 110-150°C), ciśnienia i sił ścinających 7 . Mieszanka w ekstruderze ma wilgotność rzędu 200-300 g/kg, lecz na wyjściu z dyszy - w wyniku nagłego spadku ciśnienia - następuje gwałtowne odparowanie wody, co powoduje ekspansję (pęcznienie) krokieta.
Sam proces ekstruzji to jednak dopiero połowa drogi. Jak wykazali Tran i współpracownicy w odrębnym badaniu poświęconym suszeniu karm, krokiety opuszczające ekstruder muszą zostać następnie dosuszone w suszarniach przemysłowych do wilgotności poniżej 60-90 g/kg (6-9%), aby zapewnić trwałość mikrobiologiczną i odpowiedni okres przydatności produktu 8 . Suszenie odbywa się w temperaturach 80-200°C przez czas od kilku do kilkudziesięciu minut, w zależności od rozmiaru krokieta i pożądanej wilgotności końcowej 8 .
Przełóżmy te dane na konkretny przykład: Producent dodaje do mieszanki 30 kg świeżego kurczaka i 25 kg mączki ryżowej. Na etykiecie kurczak znajdzie się na pierwszym miejscu - bo w momencie dodawania waży więcej. Jednak po odparowaniu ~70% wody z mięsa pozostaje z niego około 8-9 kg suchej masy, podczas gdy mączka ryżowa, będąca już produktem suchym (wilgotność rzędu 10-12%), prawie nie traci na wadze i wnosi do gotowego produktu ponad 22 kg suchej masy. W gotowym krokiecie ryż stanowi więc około 2,5-krotnie więcej niż kurczak - mimo że na etykiecie figuruje niżej. Proporcja ta może być jeszcze bardziej dramatyczna w karmach, gdzie po mięsie następuje kilka różnych źródeł skrobiowych.
Mączka mięsna kontra świeże mięso - paradoks jakości
Warto w tym miejscu wyjaśnić różnicę między świeżym mięsem a mączką mięsną (ang. meat meal), bo ta dystynkcja jest absolutnie kluczowa dla zrozumienia całej gry etykietowej. mączka mięsna to produkt poddany renderowaniu - procesowi intensywnej obróbki termicznej, w wyniku której usuwana jest niemal cała woda, a tłuszcz jest częściowo separowany. Jej wilgotność wynosi zwykle poniżej 10%, a zawartość białka sięga 60-70% masy suchej 4 7 .
Paradoks polega na tym, że karma, w której na pierwszym miejscu widnieje mączka z kurczaka, może de facto zawierać znacznie więcej białka zwierzęcego w gotowym produkcie niż karma ze świeżym kurczakiem na czele listy. Jeśli producent użyje 25 kg mączki drobiowej o wilgotności 8%, do gotowego krokieta trafi około 23 kg suchej masy bogatej w białko zwierzęce. Natomiast 30 kg świeżego kurczaka - choć zajmuje pozycję wyższą na liście - dostarczy zaledwie 8-9 kg suchej masy. Konsument, który kieruje się intuicją i konotacjami słownymi, wybierze jednak tę drugą opcję, bo świeże mięso kojarzy się z wyższą jakością, naturalnością i mniejszym stopniem przetworzenia.
Producenci doskonale zdają sobie sprawę z tych skojarzeń. Etykieta z napisem świeży kurczak na pierwszym miejscu jest znacznie atrakcyjniejsza marketingowo niż mączka z kurczaka, nawet jeśli z punktu widzenia dostarczanego białka ta druga receptura jest korzystniejsza. Mechanizm ten ilustruje, jak bardzo lista składników jest narzędziem marketingowym, a nie źródłem rzetelnej informacji o wartości odżywczej produktu.
Trzeba jednocześnie uczciwie zaznaczyć, że mączka mięsna ma swoje wady. Proces renderowania odbywa się w wysokich temperaturach, co może prowadzić do uszkodzenia niektórych aminokwasów - szczególnie lizyny, która jest jednym z najbardziej wrażliwych na ciepło aminokwasów egzogennych. Tran i współpracownicy wykazali, że stosunek lizyny reaktywnej do lizyny całkowitej jest jednym z najlepszych wskaźników termicznego uszkodzenia białka podczas ekstruzji, i że parametr ten wykazuje znaczną zmienność wśród komercyjnych karm dostępnych na rynku 7 8 . Zatem wysoka zawartość białka w mączce mięsnej nie oznacza automatycznie, że całe to białko jest w pełni przyswajalne.
Rozdzielanie składników - druga warstwa manipulacji
Manipulacja wagą przed przetworzeniem to nie jedyny mechanizm zniekształcający obraz składu karmy. Powszechnie stosowaną techniką jest tak zwane rozdzielanie składników, które działa w synergii z efektem wilgotności i wzmacnia iluzję mięsnej dominacji w produkcie.
Rozdzielanie polega na rozbiciu jednego surowca na kilka frakcji technologicznych, z których każda jest wymieniana na etykiecie osobno. Klasycznym przykładem jest kukurydza, którą producent może rozpisać jako "kukurydzę pełnoziarnistą", "mączkę kukurydzianą", "gluten kukurydziany" i "skrobię kukurydzianą". Każda z tych pozycji waży mniej niż porcja świeżego mięsa, więc ląduje na liście niżej. Gdyby jednak zsumować wszystkie frakcje kukurydziane, ich łączna masa mogłaby z łatwością przewyższyć masę mięsa - nawet tę zmierzoną przed odparowaniem wody 2 3 .
Analogiczny mechanizm dotyczy grochu, który w ostatnich latach stał się jednym z najpopularniejszych surowców w karmach reklamowanych jako "bezzbożowe" (ang. grain-free). Na jednej etykiecie można spotkać jednocześnie "groch", "białko grochowe", "mączkę grochową", "skrobię grochową" i "błonnik grochowy". Pięć osobnych pozycji na liście robi wrażenie różnorodnego składu, a w rzeczywistości to wariacje jednego taniego surowca roślinnego. Jeśli zsumować wszystkie frakcje grochowe, mogą one stanowić nawet 40-50% receptury - znacznie więcej niż "świeży kurczak" widniejący dumnie na pierwszym miejscu.
Rozdzielanie jest szczególnie perfidne, gdy połączy się je z efektem wilgotności. Producent może użyć stosunkowo niewielkiej ilości świeżego mięsa (powiedzmy 20% receptury wagowo), która - dzięki zawartości wody - waży więcej niż każda z osobno wymienionych frakcji zbożowych czy strączkowych. Na etykiecie mięso ląduje na pozycji pierwszej, po nim następują cztery lub pięć pozycji roślinnych, z których żadna z osobna nie przewyższa mięsa wagowo. Konsument widzi "mięso na pierwszym miejscu" i jest zadowolony. Tymczasem w gotowym krokiecie - po odparowaniu wody z mięsa i zsumowaniu frakcji roślinnych - proporcje mogą być dokładnie odwrotne.
Ile mięsa naprawdę zostaje w krokiecie? - modelowa kalkulacja
Przeprowadźmy przybliżoną, ale realistyczną kalkulację dla typowej komercyjnej karmy suchej, żeby zobaczyć, jak drastycznie lista składników może rozmijać się z rzeczywistością gotowego produktu.
Załóżmy, że producent stosuje następującą recepturę (w kolejności malejącej masy w momencie dodawania do mieszanki): świeży kurczak (28%), ryż (22%), białko grochowe (12%), skrobia kukurydziana (10%), mączka grochowa (8%), tłuszcz drobiowy (6%), suszone buraki (4%), reszta to witaminy, minerały i dodatki technologiczne (~10%).
Na etykiecie lista będzie wyglądać tak: kurczak, ryż, białko grochowe, skrobia kukurydziana, mączka grochowa, tłuszcz drobiowy, suszone buraki...
Teraz przeliczmy na suchą masę. Świeży kurczak o wilgotności ~72% wnosi do gotowego produktu około 7,8% suchej masy (28% × 0,28 = 7,84%). Ryż o wilgotności ~12% wnosi około 19,4% suchej masy (22% × 0,88 = 19,36%). Białko grochowe (~10% wilgotności) wnosi 10,8%, skrobia kukurydziana (~10% wilgotności) wnosi 9,0%, mączka grochowa (~10% wilgotności) wnosi 7,2%. Tłuszcz drobiowy i pozostałe składniki zachowują zbliżoną masę.
Po przeliczeniu obraz zmienia się diametralnie. Ryż jest bezsprzecznie dominującym składnikiem gotowego krokieta (~19,4% suchej masy), a łączny udział frakcji grochowych (białko grochowe + mączka grochowa) wynosi aż 18,0% suchej masy - ponad dwukrotnie więcej niż kurczak (7,8%). Dodajmy do tego skrobię kukurydzianą (9,0%), a źródła węglowodanowe stanowią łącznie ponad 46% suchej masy gotowego produktu, podczas gdy udział mięsa kurczaka to niecałe 8%.
Oczywiście powyższy przykład jest uproszczony i nie uwzględnia wszystkich zmiennych procesu (np. strat wody z surowców roślinnych podczas ekstruzji, absorpcji tłuszczu czy dodawania wody technologicznej). Niemniej ilustruje on skalę rozbieżności między tym, co sugeruje lista składników, a tym, co faktycznie zawiera gotowy krokiet. Jest to zgodne z obserwacjami Lankhorsta i współpracowników z Uniwersytetu Wageningen, którzy analizując komercyjne karmy dla psów dostępne na rynku holenderskim, wykazali znaczną zmienność w proporcjach składników i jakości białka - zmienność, która nie była łatwo odczytywalna z samej listy składników 9 .
Co ekstruzja robi z białkiem - aspekt jakościowy
Poza kwestią ilościową (ile mięsa faktycznie trafia do krokieta) istnieje równie ważny aspekt jakościowy. Ekstruzja nie jest procesem neutralnym dla składników odżywczych - jest to agresywna obróbka termomechaniczna, która modyfikuje strukturę chemiczną białek, skrobi i tłuszczów.
Tran, Hendriks i van der Poel w swoim przeglądzie z 2008 roku szczegółowo opisali dwojaki charakter wpływu ekstruzji na składniki odżywcze karmy 7 . Z jednej strony ekstruzja przynosi korzyści: inaktywuje antyodżywcze czynniki białkowe (inhibitory trypsyny, lektyny), poprawia żelatynizację skrobi (co zwiększa jej strawność), a umiarkowana denaturacja białek może ułatwić ich trawienie enzymatyczne. Z drugiej strony - wysokie temperatury i siły ścinające prowadzą do reakcji Maillarda między aminokwasami a cukrami redukującymi, co zmniejsza biodostępność aminokwasów, szczególnie lizyny 7 .
Singh, Gamlath i Wakeling w swoim przeglądzie dotyczącym wpływu ekstruzji na wartość odżywczą żywności potwierdzili, że temperatura, wilgotność i czas przebywania w ekstruderze są trzema kluczowymi zmiennymi determinującymi stopień degradacji białka 10 . Wyższa temperatura i niższa wilgotność sprzyjają reakcji Maillarda, a więc większym stratom aminokwasów. Paradoksalnie, w typowej recepturze karmy suchej - gdzie udział suchych składników roślinnych jest wysoki, a mięso wnosi znaczną ilość wody - warunki wilgotnościowe w ekstruderze są relatywnie korzystne dla białka. Problem polega jednak na tym, że po ekstruzji następuje etap suszenia w temperaturach do 200°C, który - jak wykazali Tran i współpracownicy - może powodować dalszą degradację lizyny, szczególnie w krokietach o mniejszej średnicy (4 mm), które mają większą powierzchnię w stosunku do objętości 8 .
Oznacza to, że nawet jeśli producent użyje wysokiej jakości świeżego mięsa, intensywność procesu technologicznego może znacząco obniżyć wartość biologiczną białka w gotowym produkcie. Lista składników nie daje konsumentowi żadnej informacji na temat warunków ekstruzji, temperatury suszenia ani wynikowej biodostępności aminokwasów. Konsument widzi świeży kurczak i wyobraża sobie filet z piersi - tymczasem białko tego kurczaka przeszło obróbkę w temperaturze ponad 130°C pod ciśnieniem kilkudziesięciu atmosfer, a następnie suszenie w 120-160°C.
Jak konsumenci czytają etykiety - perspektywa badawcza
Nasuwa się pytanie: czy opiekunowie zwierząt zdają sobie sprawę z opisanych mechanizmów? Badania konsumenckie sugerują, że większość z nich - nie. Vinassa i współpracownicy z Uniwersytetu Turyńskiego przeprowadzili ankietę wśród 935 włoskich właścicieli psów i kotów, badając percepcję jakości karm 11 . Wyniki pokazały, że obecność naturalnych składników była postrzegana jako najważniejszy wskaźnik jakości karmy - ważniejszy niż analiza gwarantowana, certyfikaty czy konsultacja z weterynarzem. Młodsi respondenci (poniżej 35 lat) zwracali szczególną uwagę na procentową zawartość białka i informacje o mięsie jako głównym składniku, podczas gdy starsi kierowali się przede wszystkim ceną 11 .
Laflamme i współpracownicy, w artykule poświęconym mitom i błędnym przekonaniom dotyczącym składników komercyjnych karm, zwrócili uwagę na to, że konsumenci mają tendencję do przenoszenia swoich preferencji żywieniowych z żywności ludzkiej na karmę dla zwierząt 12 . Zjawisko to - określane w literaturze jako antropomorfizacja żywienia - prowadzi do tego, że opiekunowie traktują listę składników karmy tak, jakby czytali etykietę produktu spożywczego przeznaczonego dla ludzi. W żywności przeznaczonej dla ludzi takie intuicyjne odczytanie listy składników bywa zwykle bliższe rzeczywistości niż w przypadku suchej karmy ekstrudowanej, która przechodzi intensywne suszenie i znaczną utratę wody. W karmie suchej dla zwierząt ta analogia jest fundamentalnie błędna, ale konsumenci nie mają powodu, by to wiedzieć - chyba że ktoś im to wyjaśni.
Rombach i Dean, badając preferencje dotyczące atrybutów karm wśród amerykańskich właścicieli zwierząt, wykazali, że subiektywna wiedza o żywieniu zwierząt (czyli to, co właściciele myślą, że wiedzą) jest silniejszym predyktorem decyzji zakupowych niż wiedza obiektywna 13 . Innymi słowy, osoby przekonane o swojej kompetencji żywieniowej podejmują decyzje na podstawie heurystyk (takich jak mięso na pierwszym miejscu = dobra karma), nie weryfikując ich faktami. Jest to klasyczny mechanizm psychologiczny, w którym pewność siebie zastępuje faktyczną wiedzę - a producenci karm umiejętnie tę pewność siebie podsycają, oferując łatwe w interpretacji (choć mylące) sygnały jakości na opakowaniu.
Regulacje prawne - legalność nie oznacza uczciwości
Trzeba uczciwie przyznać, że producenci stosujący opisane techniki nie łamią przepisów. Zarówno rozporządzenie UE 767/2009 1 , jak i wytyczne AAFCO 2 3 wymagają jedynie podania składników w kolejności malejącej masy - bez precyzowania, czy chodzi o masę przed czy po obróbce. W praktyce przyjęto konwencję masy "w momencie dodawania do mieszanki" (ang. as formulated), co w przypadku świeżego mięsa oznacza masę z pełną zawartością wody.
W Unii Europejskiej obowiązuje wprawdzie wymóg, by etykietowanie nie wprowadzało konsumenta w błąd (art. 11 rozporządzenia 767/2009 stanowi, że "etykietowanie nie może wprowadzać w błąd użytkownika" 1 ), ale w praktyce egzekwowanie tego zapisu w odniesieniu do listy składników jest trudne, o ile producent formalnie przestrzega zasady kolejności malejącej. FEDIAF - Europejska Federacja Przemysłu Karm dla Zwierząt - opracowała dobrowolny "Kodeks Dobrej Praktyki Etykietowania Karm dla Zwierząt Domowych", który zaleca transparentność, ale kodeks ten nie ma mocy prawnej i jego stosowanie zależy od dobrej woli producenta 1 .
W Stanach Zjednoczonych sytuacja jest analogiczna. AAFCO nie jest organem regulacyjnym - jest organizacją wyznaczającą standardy, które następnie mogą (ale nie muszą) być adoptowane przez poszczególne stany 2 . Faktyczną jurysdykcję nad karmami dla zwierząt ma Center for Veterinary Medicine (CVM) w ramach FDA, ale kontrola etykiet koncentruje się przede wszystkim na zapewnieniu bezpieczeństwa i kompletności żywieniowej, a nie na weryfikacji, czy lista składników adekwatnie oddaje skład gotowego produktu.
Legalność tego rozwiązania nie oznacza jednak, że jest ono uczciwe wobec konsumenta. Lista składników karmy, czytana dosłownie, tworzy obraz produktu, który może się diametralnie różnić od rzeczywistego składu gotowego krokieta. Konsument, widząc "kurczak" na pierwszym miejscu, wyobraża sobie karmę opartą na mięsie. Tymczasem po przetworzeniu może to być karma, w której dominującym składnikiem wagowym jest skrobia - ryżowa, kukurydziana czy grochowa. I choć producent formalnie niczego nie kłamie, efekt komunikacyjny jest ten sam, jakby skłamał.
Analiza gwarantowana - niedoceniane źródło informacji
Skoro lista składników jest tak podatna na manipulację, czy istnieje bardziej miarodajne narzędzie oceny karmy? Odpowiedź brzmi: tak, ale jest mniej atrakcyjne wizualnie i wymaga nieco więcej wysiłku ze strony konsumenta. Chodzi o analizę gwarantowaną (w UE określaną jako "składniki analityczne"), która podaje procentową zawartość kluczowych składników odżywczych w gotowym produkcie: białka surowego, tłuszczu surowego, popiołu surowego, włókna surowego i wilgotności.
Analiza gwarantowana ma istotną przewagę nad listą składników: odnosi się do gotowego produktu, a nie do surowców przed przetworzeniem. Jeśli karma deklaruje np. 25% białka surowego, oznacza to, że w 100 g gotowego krokieta znajduje się 25 g białka - niezależnie od tego, czy pochodzi ono ze świeżego kurczaka, mączki drobiowej czy białka grochowego.
Ma ona jednak swoje ograniczenia. Po pierwsze, podaje wartości minimalne (dla białka i tłuszczu) oraz maksymalne (dla włókna i wilgoci), a nie wartości rzeczywiste - produkt deklarujący minimum 25% białka może faktycznie zawierać 28% lub 32%. Po drugie, nie rozróżnia źródeł białka - 25% białka surowego może pochodzić z mięsa, ale też z glutenu pszennego, białka sojowego czy grochu. Po trzecie, nie informuje o biodostępności aminokwasów, co - jak omówiliśmy wcześniej - jest kluczowe w kontekście ekstruzji.
Mimo tych ograniczeń, analiza gwarantowana stanowi znacznie lepszy punkt wyjścia do oceny karmy niż lista składników. Jeszcze cenniejsze jest porównywanie karm w przeliczeniu na suchą masę, co eliminuje różnice wynikające z różnej wilgotności produktów suchych i mokrych 2 . Wzór jest prosty: należy podzielić procentową zawartość danego składnika odżywczego przez procent suchej masy (czyli 100% minus wilgotność) i pomnożyć przez 100. Na przykład karma sucha deklarująca 25% białka i 10% wilgotności zawiera 25/90 × 100 ≈ 27,8% białka w suchej masie. Karma mokra deklarująca 10% białka i 78% wilgotności zawiera 10/22 × 100 ≈ 45,5% białka w suchej masie - a więc jest znacznie bogatsza w białko, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać.
Dlaczego to nie dotyczy tylko psów i kotów
Choć zdecydowana większość literatury naukowej na temat etykietowania karm koncentruje się na psach i kotach - jako największym segmencie rynku karm dla zwierząt towarzyszących - opisane mechanizmy dotyczą w równym stopniu karm dla gryzoni, królików i innych małych ssaków. Karmy granulowane dla świnek morskich, szynszyli, kosztniczek (degu) czy szczurów podlegają tym samym regulacjom etykietowym i są wytwarzane podobnymi technologiami (peletowanie, ekstruzja). Również w tym segmencie producenci stosują trik z listą składników, choć w przypadku karm dla roślinożerców (jak świnki morskie czy króliki) manipulacja przybiera nieco inną formę: zamiast eksponowania mięsa na pierwszym miejscu, chodzi o eksponowanie atrakcyjnie brzmiących składników roślinnych (np. sianko tymotkowe) przy jednoczesnym ukrywaniu dominacji taniej mączki zbożowej czy lucerny niskiej jakości.
W karmach dla gryzoni i małych ssaków o mieszanej diecie (jak szczury czy chomiki) problem jest natomiast bliźniaczo podobny do tego opisanego dla psów i kotów. Producent może umieścić "kurczaka" lub "łososia" na pierwszym miejscu listy składników karmy granulowanej, a reszta mechanizmu - asymetria wilgotności, rozdzielanie zbóż i strączków - działa identycznie. Różnica polega co najwyżej na skali: rynek karm dla małych ssaków jest mniejszy, regulacja luźniejsza, a możliwości konsumenta do weryfikacji składu - jeszcze bardziej ograniczone.
Zasada jest jednak taka sama: lista składników odzwierciedla wagę surowców w momencie mieszania, nie w gotowym produkcie. Opiekun każdego gatunku zwierzęcia towarzyszącego powinien o tym pamiętać.
Co może zrobić świadomy opiekun - praktyczne wskazówki
Podsumowując dotychczasowe rozważania, możemy sformułować kilka praktycznych zaleceń dla opiekunów, którzy chcą świadomie wybierać karmy dla swoich zwierząt.
Pierwszym i najważniejszym krokiem jest zrozumienie, że lista składników to nie ranking tego, czego w karmie jest najwięcej po przetworzeniu, lecz zapis kolejności dodawania surowców do mieszanki przed obróbką. Samo "mięso na pierwszym miejscu" nie gwarantuje, że gotowy produkt jest oparty na białku zwierzęcym.
Drugim krokiem jest zwrócenie uwagi na analizę gwarantowaną i przeliczenie jej na suchą masę. Porównując dwie karmy, warto zestawić ich zawartość białka, tłuszczu i włókna w przeliczeniu na suchą masę, a nie w wartościach bezwzględnych podanych na opakowaniu.
Trzecim krokiem jest poszukiwanie oznak rozdzielania składników. Jeśli na liście pojawiają się dwie, trzy lub więcej frakcji tego samego surowca (np. groch, białko grochowe, mączka grochowa, skrobia grochowa), warto zsumować ich udziały i zastanowić się, czy łącznie nie dominują nad mięsem.
Czwartym krokiem jest rozróżnianie między świeżym mięsem a mączką mięsną. mączka mięsna na pierwszym miejscu może (choć nie musi) oznaczać więcej białka zwierzęcego w gotowym produkcie niż świeże mięso na pierwszym miejscu - o ile jakość tej mączki jest odpowiednia.
Piątym krokiem - być może najważniejszym - jest konsultacja z lekarzem weterynarii specjalizującym się w żywieniu zwierząt. Jak podkreśla WSAVA (World Small Animal Veterinary Association), lista składników sama w sobie może być myląca i nie powinna stanowić jedynej podstawy oceny karmy; większe znaczenie mają kompetencje żywieniowe producenta, kontrola jakości, analiza gotowego produktu oraz dane potwierdzające adekwatność żywieniową diety 14 .
Podsumowanie
Mięso jako pierwszy składnik jest jednym z najpotężniejszych narzędzi marketingowych w branży karm dla zwierząt. Jego siła tkwi w prostocie przekazu i odwołaniu do intuicji konsumenta, który naturalne skojarzenie "pierwszy = najwięcej" przenosi na kontekst, w którym ono nie obowiązuje. Mechanizm opiera się na fundamentalnej asymetrii wilgotności: świeże mięso - bogate w wodę - waży więcej niż suche składniki roślinne w momencie ich dodawania do mieszanki, ale po ekstruzji i suszeniu proporcje te ulegają odwróceniu. Gotowy krokiet może być zdominowany przez źródła węglowodanowe, które na etykiecie zajmują dopiero drugie, trzecie czy czwarte miejsce.
Mechanizm ten, wzmocniony przez praktykę rozdzielania składników i brak wymogu podawania procentowych udziałów, sprawia, że lista składników karmy jest dokumentem bardziej marketingowym niż naukowym. Jest ona zgodna z literą przepisów - zarówno europejskich, jak i amerykańskich - ale jej komunikacyjny efekt może być głęboko mylący. Świadomy opiekun powinien traktować ją z rezerwą i sięgać po bardziej miarodajne wskaźniki: analizę gwarantowaną przeliczoną na suchą masę, informację o źródłach białka, dane z prób karmienia, a w idealnym przypadku - konsultację z lekarzem weterynarii specjalizującym się w żywieniu.
Bo w końcu naszym zwierzętom nie zależy na tym, co jest napisane na opakowaniu. Zależy im na tym, co trafia do ich miski.
Bibliografia
- Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 767/2009 z dnia 13 lipca 2009 r. w sprawie wprowadzania na rynek i stosowania pasz. Dziennik Urzędowy Unii Europejskiej, L 229, 1-28. Dostępne: https://eur-lex.europa.eu/eli/reg/2009/767/oj/eng
- Association of American Feed Control Officials (AAFCO). Reading Labels. Materiał informacyjny AAFCO dla konsumentów dotyczący czytania etykiet karm dla zwierząt. Dostępne: https://www.aafco.org/consumers/understanding-pet-food/reading-labels/
- Association of American Feed Control Officials (AAFCO). Ingredients - Making Pet Food. Materiał informacyjny AAFCO wyjaśniający zasady opisu składników karm, w tym ich ujmowanie według masy na etapie formulacji. Dostępne: https://www.aafco.org/resources/startups/ingredients-making-pet-food/
- Essary, E.O. (1979). Moisture, fat, protein and mineral content of mechanically deboned poultry meat. Journal of Food Science, 44(4), 1070-1073. DOI: 10.1111/j.1365-2621.1979.tb03449.x
- Bošković Cabrol, M., Xiccato, G., Petracci, M., Hernández Pérez, P., Mayr Marangon, C. & Trocino, A. (2024). Nutritional composition, technological quality, and sensory attributes of chicken breast meat affected by white striping, wooden breast, and spaghetti meat. Foods, 13(24), 4007. DOI: 10.3390/foods13244007
- Petracci, M., Mudalal, S., Bonfiglio, A. & Cavani, C. (2013). Occurrence of white striping under commercial conditions and its impact on breast meat quality in broiler chickens. Poultry Science, 92(6), 1670-1675. DOI: 10.3382/ps.2012-03001
- Tran, Q.D., Hendriks, W.H. & van der Poel, A.F.B. (2008). Effects of extrusion processing on nutrients in dry pet food. Journal of the Science of Food and Agriculture, 88(9), 1487-1493. DOI: 10.1002/jsfa.3247
- Tran, Q.D., Hendriks, W.H. & van der Poel, A.F.B. (2011). Effects of drying temperature and time of a canine diet extruded with a 4 or 8 mm die on physical and nutritional quality indicators. Animal Feed Science and Technology, 165(3-4), 258-264. DOI: 10.1016/j.anifeedsci.2011.03.009
- Lankhorst, C., Tran, Q.D., Havenaar, R., Hendriks, W.H. & van der Poel, A.F.B. (2007). The effect of extrusion on the nutritional value of canine diets as assessed by in vitro indicators. Animal Feed Science and Technology, 138(3-4), 285-297. DOI: 10.1016/j.anifeedsci.2006.11.015
- Singh, S., Gamlath, S. & Wakeling, L. (2007). Nutritional aspects of food extrusion: a review. International Journal of Food Science & Technology, 42(8), 916-929. DOI: 10.1111/j.1365-2621.2006.01309.x
- Vinassa, M., Vergnano, D., Valle, E., Giribaldi, M., Nery, J., Prola, L., Bergero, D. & Schiavone, A. (2020). Profiling Italian cat and dog owners perceptions of pet food quality traits. BMC Veterinary Research, 16, 131. DOI: 10.1186/s12917-020-02357-9
- Laflamme, D., Izquierdo, O., Eirmann, L. & Binder, S. (2014). Myths and misperceptions about ingredients used in commercial pet foods. Veterinary Clinics of North America: Small Animal Practice, 44(4), 689-698. DOI: 10.1016/j.cvsm.2014.03.002
- Rombach, M. & Dean, D.L. (2021). It keeps the good boy healthy from nose to tail: Understanding pet food attribute preferences of US consumers. Animals, 11(11), 3301. DOI: 10.3390/ani11113301
- World Small Animal Veterinary Association (WSAVA). Guidelines on Selecting Pet Foods. WSAVA Global Nutrition Toolkit, updated 10 March 2021. Dostępne: https://wsava.org/wp-content/uploads/2021/04/Selecting-a-pet-food-for-your-pet-updated-2021_WSAVA-Global-Nutrition-Toolkit.pdf
Kopiowanie, reprodukcja lub dystrybucja części lub całości materiałów bez wyraźnej zgody właściciela jest ściśle zabronione i może prowadzić do konsekwencji prawnych.
9:00 - 20:00
SOBOTA10:00 - 16:00
GODZINY PRACY
9:00 - 19:00
SOBOTA10:00 - 16:00
ZAMÓWIENIA883 901 501
SKLEP91 885 31 31
Regulamin
Polityka
