Zdjęcie poglądowe

Polepszczacze i dosmaczacze

Każdy, kto choć raz zajrzał do internetowej dyskusji o karmach dla zwierząt, zna ten scenariusz. Ktoś pyta o tańszą karmę, a w komentarzach natychmiast pojawiają się ostrzeżenia przed tajemniczymi polepszczaczami i dosmaczaczami, które rzekomo sprawiają, że zwierzę je karmę tylko dlatego, że jest sztucznie podkręcona smakowo. Brzmi to złowieszczo i sugeruje, że producent celowo maskuje niską jakość produktu za pomocą jakichś podejrzanych substancji chemicznych. Ale czy te straszne polepszczacze naprawdę istnieją? A jeśli tak - czym właściwie są i czy powinniśmy się ich obawiać? Odpowiedź, jak to zwykle bywa, jest bardziej skomplikowana niż sugerują internetowe dyskusje - i znacznie ciekawsza.

Palatanty - bo tak się to naprawdę nazywa

Zacznijmy od uporządkowania terminologii. W literaturze naukowej substancje dodawane do karm w celu zwiększenia ich atrakcyjności sensorycznej określa się mianem palatantów (ang. palatants) lub wzmacniaczy smakowitości (ang. flavor enhancers, palatability enhancers). W polsce najczęście używa się: dodatki poprawiające smakowitość. To nie jest żaden sekretny składnik znany tylko wtajemniczonym - to standardowa kategoria dodatków do pasz, opisywana w podręcznikach technologii żywienia zwierząt towarzyszących i recenzowanych publikacjach naukowych 1 .

Samant i współautorzy w swoim przeglądzie literatury dotyczącym wzmacniaczy smaku w suchych karmach dla zwierząt towarzyszących opisują palatanty jako złożone systemy składające się z makro- i mikrocząsteczek, których zadaniem jest poprawa doświadczeń sensorycznych zarówno samego zwierzęcia, jak i jego opiekuna 1 . I tu pojawia się pierwszy ważny niuans - karma musi smakować nie tylko psu czy kotu, ale też wyglądać i pachnieć akceptowalnie dla człowieka, który ją kupuje i podaje. To podwójne wyzwanie, bo preferencje obu stron bywają rozbieżne. Silny, mięsny zapach, który psa przyciąga, może odrzucać właściciela, i odwrotnie 1 .

Warto tu od razu podkreślić pewną ironię sytuacji. Osoby straszące "polepszczaczami" często traktują je jak coś nienaturalnego, chemicznego i obcego. Tymczasem pojęcie palatantu w przemyśle karmowym narodziło się z bardzo prostej obserwacji - sucha karma, sama z siebie, nie jest szczególnie atrakcyjnym posiłkiem. Jest to produkt wyekstrudowany w wysokiej temperaturze, którego naturalna atrakcyjność sensoryczna jest ograniczona, a tekstura bardziej przypomina suchy chrupki granulat niż świeży pokarm. Sucha karma sama z siebie nie jest kulinarnym arcydziełem, więc przemysł od dawna szuka sposobów, by zrobić z niej produkt chętniej akceptowany przez zwierzęta 1 2 . Palatanty są więc odpowiedzią na realny problem technologiczny, a nie narzędziem oszustwa.

Co dokładnie wchodzi w skład palatantów?

Wbrew temu, co sugerują internetowe dyskusje, palatanty to nie jest pojedyncza, tajemnicza substancja chemiczna. To raczej szeroka kategoria obejmująca różne składniki, z których wiele jest zaskakująco... zwyczajnych.

Historycznie najważniejszą grupę stanowią tak zwane digesty, czyli hydrolizaty białkowe pochodzenia zwierzęcego 1 2 . W praktyce chodzi o białka (najczęściej wątróbkowe, drobiowe lub rybne) poddane enzymatycznej hydrolizie, czyli rozłożone na mniejsze peptydy i wolne aminokwasy. Ten proces uwalnia związki odpowiedzialne za intensywny, mięsny smak i aromat. Hou i współautorzy podkreślają, że hydrolizaty białkowe dostarczają wysoko przyswajalnych peptydów, w tym peptydów bioaktywnych, a także specyficznych aminokwasów, takich jak glutaminian, które pełnią zarówno funkcje odżywcze, jak i sensoryczne 3 . Glutaminian to naturalny aminokwas obecny w mięsie, odpowiedzialny za smak umami - ten sam, który sprawia, że rosół smakuje jak rosół.

Warto zrozumieć, czym w praktyce są takie składniki. Kiedy na etykiecie karmy widzimy hydrolizat białka drobiowego lub hydrolizat wątroby kurczaka, nie jest to żaden syntetyczny produkt laboratoryjny. Proces hydrolizy polega na tym, że tkankę zwierzęcą poddaje się działaniu enzymów trawiennych - tych samych typów enzymów, które pracują w żołądku i jelitach zwierzęcia - aby rozłożyć białka na mniejsze fragmenty. W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że producent "trawi" białko za zwierzę, uwalniając przy okazji związki smakowe. Metoda ta, choć brzmi technicznie, opiera się na zjawisku dobrze znanym w technologii żywności: rozkładzie białek na mniejsze fragmenty, które mogą silniej oddziaływać na smak i aromat 3 .

Drugą popularną grupą są produkty drożdżowe. Ekstrakty drożdżowe dostarczają nut smakowych opisywanych jako mięsno-serowe i są powszechnie stosowane w karmach zarówno suchych, jak i mokrych 2 . Ich działanie smakotwórcze wynika przede wszystkim z wysokiej zawartości kwasu glutaminowego, który nadaje im naturalny profil umami 4 . Drożdże od dawna są wykorzystywane w żywieniu zwierząt i technologii żywności, a ich znaczenie w poprawie smakowitości karm z czasem tylko wzrosło.

Trzecią grupę stanowią tłuszcze zwierzęce, które poprawiają nie tylko smak, ale też teksturę i aromat karmy. Tłuszcz jest potężnym nośnikiem smaku - to dlatego mięso z tłuszczykiem smakuje intensywniej niż chude. W kontekście karm suchych tłuszcz jest zazwyczaj nakładany na granulat po ekstruzji, jako zewnętrzna powłoka. Pozwala to na jednoczesne wprowadzenie rozpuszczalnych w tłuszczu substancji aromatycznych.

Oprócz tych "klasycznych" składników stosuje się też fosforany, a konkretnie pirofosforany, zwłaszcza pirofosforan sodowy i tripolifosforan sodu. Ich rola jest podwójna - poprawiają teksturę produktu przez zwiększenie rozpuszczalności białek i jednocześnie stymulują receptory smakowe 1 . Badanie przeprowadzone przez brazylijską grupę badawczą (de Oliveira i wsp.) wykazało, że koty wyraźnie preferowały karmę pokrytą mieszanką pirofosforanu sodu i ekstraktu drożdżowego w porównaniu z karmą kontrolną, a także w porównaniu z każdym z tych składników stosowanym osobno 4 . To sugeruje efekt synergii - połączenie dwóch różnych mechanizmów stymulacji smaku daje rezultat większy niż suma ich działania.

Smak umami - klucz do zrozumienia, dlaczego palatanty działają

Żeby w pełni zrozumieć, dlaczego palatanty są skuteczne, trzeba cofnąć się o krok i przyjrzeć się temu, jak zwierzęta odbierają smak. Kluczowe jest tu pojęcie umami - piątego smaku podstawowego, obok słodkiego, słonego, kwaśnego i gorzkiego.

Smak umami jest mediowany przez heterodimer receptorowy T1R1/T1R3, należący do rodziny receptorów sprzężonych z białkami G 9 . U ludzi receptor ten reaguje stosunkowo wąsko - głównie na kwas L-glutaminowy i w mniejszym stopniu na kwas L-asparaginowy. U myszy jest to receptor szerokopasmowy, reagujący na wiele aminokwasów. A koty? Koty są pod tym względem fascynujące i unikalne.

McGrane i współautorzy pokazali, że u kota odbiór smaku umami różni się istotnie od ludzkiego i szczególnie silnie ujawnia się w obecności odpowiednich kombinacji aminokwasów oraz nukleotydów 9 . Zamiast tego koci receptor wymaga obecności nukleotydu (np. monofosforanu inozyny, IMP), a dopiero w połączeniu z nukleotydem aż jedenaście aminokwasów działa jako wzmacniacze sygnału. To tłumaczy, dlaczego mięso, które naturalnie zawiera zarówno wolne aminokwasy, jak i nukleotydy purynowe, jest dla kota tak atrakcyjne smakowo - i dlaczego hydrolizaty białkowe, uwalniające oba typy związków jednocześnie, są tak skutecznymi palatantami w karmach dla kotów.

Mechanizm działania pirofosforanów nie jest jeszcze opisany w każdym szczególe, ale badania sugerują, że mogą one wzmacniać odbiór smaków atrakcyjnych dla kota i działać synergistycznie z innymi składnikami poprawiającymi smakowitość 4 9 . Innymi słowy, pirofosforany nie dodają smaku, lecz wzmacniają percepcję smaków już obecnych w karmie. To subtelna, ale istotna różnica.

W przypadku psów sytuacja jest nieco prostsza - pies jako zwierzę o szerszym spektrum pokarmowym ma mniej wybredne podniebienie niż kot, ale i tak reaguje silnie na smak umami i preferuje karmy o intensywnym profilu mięsnym 2 . Watson i współautorzy podkreślają, że psy znacznie częściej akceptują nowe pokarmy niż koty, co wynika z ich ewolucyjnej historii jako oportunistycznych wszystkożerców 2 .

Czy palatanty to domena tanich karm?

I tu dochodzimy do sedna internetowego mitu. Powszechne przekonanie mówi, że "polepszczacze" to wyłączny atrybut tanich karm, które bez nich byłyby niejadalne. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana.

Palatanty stosuje się w karmach praktycznie wszystkich segmentów cenowych. Samant i współautorzy wprost stwierdzają, że suche karmy, będące najpopularniejszą formą żywienia zwierząt towarzyszących, są jednocześnie formą o najniższej naturalnej smakowitości, dlatego palatanty dodaje się do nich standardowo, niezależnie od klasy produktu 1 . Watson i współautorzy w swojej pracy o czynnikach smakowitości potwierdzają, że przemysł karm dla zwierząt rutynowo stosuje wzmacniacze smakowitości jako element procesu produkcyjnego 2 .

Innymi słowy, karma premium też zawiera palatanty - różnica polega na tym, jakich konkretnie składników się używa i w jakim kontekście. W droższych karmach palatant może być hydrolizatem z konkretnie określonego źródła białka (np. hydrolizat wątroby kaczki), podczas gdy w tańszych będzie to bardziej ogólnikowy "hydrolizat zwierzęcy" bez precyzyjnego określenia gatunku. Ale sam mechanizm jest ten sam.

Jest tu jednak pewien niuans, który warto uczciwie przyznać. W tańszych karmach udział składników mięsnych w samym granulacie bywa niższy, a udział zbóż i produktów roślinnych - wyższy. Taka karma ma naturalnie słabszy profil smakowy, bo zawiera mniej wolnych aminokwasów i tłuszczów odpowiedzialnych za smak mięsny. W konsekwencji producent musi kompensować to intensywniejszym stosowaniem palatantów na powierzchni granulatu. To nie jest oszustwo - to konieczność technologiczna, bo bez tego zwierzę po prostu nie zjadałoby karmy w wystarczającej ilości. Efekt może być taki, że dwie karmy będą na początku podobnie chętnie zjadane, mimo że ich wartość odżywcza i jakość użytych surowców są już zupełnie inną historią. Różnice jakościowe częściej wychodzą na jaw dopiero z czasem - w ogólnej kondycji zwierzęcia, tolerancji pokarmu czy stabilności żywienia - a nie w chwili, gdy pies albo kot po prostu chętnie podchodzi do miski.

Jak testuje się smakowitość karm?

Skoro palatanty są tak ważne dla przemysłu, powstaje pytanie: jak w ogóle mierzy się, czy karma "smakuje" zwierzęciu? Zwierzę nie powie nam, co mu smakuje - trzeba to wnioskować z jego zachowania.

Standardową metodą jest tak zwany test dwumiskowy, w którym zwierzęciu oferuje się jednocześnie dwa produkty w osobnych miskach i mierzy się, ile z każdego zjadło 2 . Miski zamieniane są miejscami między dniami testowymi, żeby wyeliminować ewentualną preferencję strony. Na podstawie ilości zjedzonej karmy oblicza się współczynnik konsumpcji (consumption ratio, CR), który wskazuje, która karma jest bardziej preferowana.

Watson i współautorzy zwracają uwagę na poważne ograniczenia tej metody 2 . Test dwumiskowy mówi nam, którą z dwóch karm zwierzę preferuje, ale nie mówi dlaczego - nie wiemy, czy preferencja wynika ze smaku, zapachu, tekstury, wilgotności, temperatury czy jeszcze innego czynnika. Jeśli chcemy zrozumieć, co konkretnie w karmie przyciąga zwierzę, musimy przeprowadzić wiele iteracji testów z kontrolowanymi zmiennymi, co jest czasochłonne i kosztowne. Dlatego nawet dziś wiemy znacznie lepiej, że zwierzęta pewne karmy preferują, niż dokładnie dlaczego preferują właśnie te, a nie inne 2 .

Istnieją też nowsze metody oceny smakowitości. De Oliveira i współautorzy w swoim badaniu nad pirofosforanami stosowali nie tylko test dwumiskowy, ale też obserwację behawioralną w trakcie jedzenia, analizując tempo konsumpcji i częstotliwość podchodzenia do miski 4 . Pojawiają się też propozycje wykorzystania elektronicznych "nosów" i "języków" - instrumentów analitycznych zdolnych do identyfikacji związków lotnych i smakowych bez udziału panelu zwierząt - ale ich zastosowanie w branży karm jest wciąż w fazie wczesnych walidacji 1 .

Reakcja Maillarda - naturalny dosmaczacz powstający podczas produkcji

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym internetowi eksperci od dosmaczaczy zazwyczaj nie wspominają. Znaczna część związków odpowiedzialnych za smak i aromat suchej karmy powstaje samoistnie podczas procesu ekstruzji, czyli formowania granulatu w wysokiej temperaturze. Chodzi o reakcję Maillarda - tę samą reakcję chemiczną, która sprawia, że pieczony kurczak pachnie apetycznie, a tosty mają charakterystyczny smak.

Van Rooijen i współautorzy szczegółowo opisali przebieg tej reakcji w kontekście karm dla zwierząt 5 . Podczas obróbki termicznej aminokwasy (przede wszystkim lizyna) reagują z cukrami redukującymi, tworząc melanoidyny - barwniki nadające karmie brązowy kolor - oraz całą gamę związków lotnych odpowiedzialnych za aromat. To dlatego karma z ekstrudera pachnie intensywniej niż surowa mieszanka składników, z której powstała. Intensywność reakcji Maillarda zależy od kilku czynników: temperatury i czasu ekstruzji, wilgotności mieszanki, proporcji białek do węglowodanów oraz rodzaju cukrów redukujących i aminokwasów obecnych w recepturze 5 . W praktyce oznacza to, że karmy bogate w odpowiednie prekursory tej reakcji - zwłaszcza składniki białkowe i węglowodanowe - mogą wytwarzać więcej związków odpowiedzialnych za smak, aromat i barwę.

Problem w tym, że reakcja Maillarda to miecz obosieczny. Melanoidyny poprawiają smak i kolor, ale jednocześnie zmniejszają biodostępność lizyny - aminokwasu egzogennego, kluczowego dla prawidłowego odżywiania. Van Rooijen i współautorzy pokazali, że w części komercyjnych karm różnica między lizyną całkowitą a reaktywną, czyli realnie dostępną biologicznie, może być bardzo duża 5 . Oznacza to, że ponad połowa lizyny zadeklarowanej w analizie składu karmy może być w rzeczywistości niedostępna dla organizmu zwierzęcia. Dla karm przeznaczonych dla rosnących zwierząt to potencjalnie poważny problem - niektóre z przebadanych przez van Rooijena karm dla szczeniąt zawierały mniej reaktywnej lizyny niż wynosi minimalne zapotrzebowanie ustalone przez NRC 5 .

Oba i współautorzy potwierdzili te ustalenia, mierząc stężenia produktów reakcji Maillarda w 53 komercyjnych karmach dla psów i kotów 6 . Stwierdzili również, że komercyjne karmy i przysmaki mogą dostarczać znaczących ilości produktów reakcji Maillarda, a ich poziomy różnią się wyraźnie między karmą suchą, mokrą i przysmakami 6 . Suche karmy zawierały więcej HMF niż mokre, co jest logiczną konsekwencją wyższej temperatury przetwarzania i większej zawartości węglowodanów w karmach suchych.

Czy to znaczy, że karma jest niebezpieczna? Niekoniecznie - na dzień dzisiejszy nie ma jednoznacznych dowodów, że dietetyczne produkty reakcji Maillarda w ilościach spotykanych w karmach powodują choroby u psów i kotów, choć analogie z medycyny ludzkiej sugerują potencjalny związek z przewlekłymi stanami zapalnymi i nefropatią 5 . To jednak pokazuje, że poszukiwanie dosmaczaczy w składzie karmy to patrzenie w złą stronę. Co więcej, znacząca część aromatu suchej karmy nie wynika z żadnego tajemniczego dodatku, lecz z samego procesu produkcyjnego - przede wszystkim z reakcji zachodzących podczas obróbki cieplnej.

Kwestia fosforanów - tu jest realne ryzyko

Jeśli jednak szukamy składnika, który rzeczywiście budzi uzasadnione obawy naukowe, to nie są nim ogólnikowo rozumiane polepszczacze, lecz konkretnie fosforany nieorganiczne stosowane jako wzmacniacze smakowitości i substancje technologiczne. Dobenecker i współautorzy wykazali w badaniu na psach, że fosforany nieorganiczne, w tym tripolifosforan sodu, wchłaniają się z przewodu pokarmowego w znacznie większym stopniu niż fosfor organiczny pochodzący z mięsa czy mączki kostnej 7 . W badaniach na ludziach potwierdzono, że fosforany nieorganiczne wchłaniają się w 90-100%, podczas gdy organiczne jedynie w 40-60% 7 .

W kontekście zdrowia nerek to istotna różnica. Dobenecker i współautorzy stwierdzili, że podawanie psom diet z nadmiarem fosforanów nieorganicznych, zwłaszcza fosforanu sodowego i potasowego, prowadziło do istotnych zaburzeń w kinetyce poposiłkowej fosforu, parathormonu (PTH) i markerów resorpcji kości w surowicy 7 . Takich zaburzeń nie obserwowano po podaniu tych samych ilości fosforu w formie organicznej (np. z mączki drobiowej). W osobnym badaniu Steffen i Dobenecker wykazali, że fosforany nieorganiczne dodawane do diety kotów prowadzą do hiperfosfatemii i zwiększonego wydalania FGF23, czynnika regulującego gospodarkę fosforanową, co wskazuje na obciążenie nerek 10 .

Problem pogłębia fakt, że fosforany nieorganiczne pełnią w karmach podwójną funkcję: z jednej strony działają jako palatanty (zwłaszcza pirofosforany, jak opisano wyżej), a z drugiej - jako substancje technologiczne poprawiające wiązanie wody, teksturę i trwałość produktu 7 . Producent może więc dodać je z powodów czysto technologicznych, a ich wpływ na zdrowie nerek jest niejako efektem ubocznym.

Kluczowe jest to, że w Unii Europejskiej ani deklaracja całkowitej zawartości fosforu, ani źródła fosforu nie są obowiązkowe na etykietach karm, co uniemożliwia konsumentowi ocenę, ile fosforu w karmie pochodzi ze źródeł nieorganicznych 7 . To jest prawdopodobnie jedyny element tej całej dyskusji, gdzie obawy wyrażane na forach internetowych - choć formułowane nieprecyzyjnie - mają realne podstawy naukowe. Tyle że problemem nie są mityczne polepszczacze jako kategoria, lecz konkretna klasa związków chemicznych, której nadużywanie ma udokumentowany potencjał nefrotoksyczny.

A co z karmami dla gryzoni i małych ssaków?

Dyskusje o polepszczaczach dotyczą przede wszystkim karm dla psów i kotów, bo to tam skoncentrowane są badania naukowe i największe budżety przemysłu. W przypadku karm dla gryzoni, królików czy świnek morskich sytuacja wygląda inaczej - nie dlatego, że ten segment rynku jest wolny od marketingu, lecz dlatego, że problem smakowitości ma tam po prostu inny charakter.

Głównym wyzwaniem w żywieniu małych ssaków towarzyszących nie jest dodawanie palatantów do granulatu, lecz zjawisko selektywnego żerowania, szczególnie widoczne w przypadku mieszanek typu muesli. Grant w swoim przeglądzie żywienia gryzoni podkreśla, że strategie pokarmowe małych ssaków towarzyszących są głęboko zakorzenione w ich historii ewolucyjnej 8 . Chomiki i myszoskoczki, jako myomorfy o strategii pokarmowej zbliżonej do graniwora i omniwora, są biologicznie zaprogramowane do wyszukiwania i gromadzenia najkaloryczniejszych składników pożywienia - nasion, orzechów i owadów. Świnki morskie i szynszyle, jako kawiomorfy o strategii roślinożernej, mają inne preferencje, ale i one wykazują tendencję do wybierania składników o najwyższej gęstości energetycznej 8 .

W praktyce oznacza to, że zwierzęta karmione mieszankami konsekwentnie wybierają składniki najbardziej kaloryczne - nasiona i suszone owoce - a pomijają granulat, który w takich mieszankach zwykle stanowi najbardziej wyrównaną i przewidywalną część dawki pokarmowej. To zjawisko jest dobrze udokumentowane i stanowi główny argument za stosowaniem jednolitych peletów zamiast mieszanek muesli w żywieniu tych gatunków.

W tym kontekście prawdziwym magnesem smakowym nie bywa żaden laboratoryjnie brzmiący dodatek, lecz po prostu pestki, ziarna czy suszone owoce - i to one najczęściej napędzają selektywne wyjadanie mieszanki. Paradoksalnie, to właśnie karmy wyglądające naturalniej i zdrowiej - kolorowe mieszanki z widocznymi nasionami, płatkami i suszonymi owocami - mogą być pod względem żywieniowym gorsze od nudno wyglądającego, jednolitego granulatu.

Warto też zauważyć, że w granulowanych karmach dla małych ssaków kwestia palatantów jest znacznie mniej zbadana niż w karmach dla psów i kotów. Nie znaczy to, że takie karmy nie zawierają żadnych substancji poprawiających smakowitość - mogą zawierać np. melasę, drożdże czy tłuszcze roślinne - ale skala i zaawansowanie tego procesu nie są porównywalne z przemysłem karm dla dużych zwierząt towarzyszących.

Podsumowanie - o czym naprawdę warto rozmawiać

Polepszczacze i dosmaczacze istnieją, ale nie w takiej formie, jak przedstawiają to dyskusje internetowe. To nie tajemnicze substancje chemiczne dodawane wyłącznie do tanich karm, lecz standardowe komponenty technologii produkcji karmy, obecne w produktach wszystkich segmentów cenowych. Obejmują hydrolizaty białkowe, ekstrakty drożdżowe, tłuszcze i fosforany - składniki, które w wielu przypadkach są po prostu przetworzonymi formami normalnych składników pokarmowych.

Najbardziej efektywnym dosmaczaczem w suchej karmie jest zresztą nie żaden dodany składnik, lecz sama reakcja Maillarda zachodząca podczas ekstruzji - ta sama reakcja, która sprawia, że pieczony kurczak pachnie lepiej niż surowy. Jeśli w tej dyskusji wskazywać składniki, które rzeczywiście budzą naukowo uzasadnione obawy, to na pierwszy plan wysuwają się fosforany nieorganiczne - nie dlatego, że poprawiają smak, ale dlatego, że ich wysoka przyswajalność może niekorzystnie wpływać na gospodarkę fosforanową i obciążać organizm 7 10 .

Zamiast obawiać się mgliście zdefiniowanych polepszczaczy, warto zwracać uwagę na rzeczy naprawdę istotne: jakie jest faktyczne źródło białka w karmie, czy producent precyzyjnie deklaruje skład, jaki jest udział fosforanów nieorganicznych (tam, gdzie ta informacja jest dostępna) i czy karma jako całość zapewnia zbilansowane żywienie dla danego gatunku. Warto też pamiętać, że sama cena karmy nie jest wystarczającym wskaźnikiem jej jakości - ani w jedną, ani w drugą stronę. Droga karma z niejasnym składem nie jest automatycznie lepsza od tańszej z precyzyjną deklaracją, a tania karma z rozbudowaną listą palatantów niekoniecznie jest gorsza od droższej, która stosuje dokładnie te same kategorie dodatków, tyle że pod eleganckimi nazwami.

To może brzmi mniej efektownie niż forumowe straszenie dosmaczaczami, ale dla opiekuna jest po prostu znacznie bardziej użyteczne.

Bibliografia

  1. Samant S.S., Crandall P.G., Jarma Arroyo S.E., Seo H.-S. (2021). Dry Pet Food Flavor Enhancers and Their Impact on Palatability: A Review. Foods, 10(11), 2599. DOI: 10.3390/foods10112599
  2. Watson P.E., Thomas D.G., Bermingham E.N., Schreurs N.M., Parker M.E. (2023). Drivers of Palatability for Cats and Dogs-What It Means for Pet Food Development. Animals, 13(7), 1134. DOI: 10.3390/ani13071134
  3. Hou Y., Wu Z., Dai Z., Wang G., Wu G. (2017). Protein hydrolysates in animal nutrition: Industrial production, bioactive peptides, and functional significance. Journal of Animal Science and Biotechnology, 8, 24. DOI: 10.1186/s40104-017-0153-9
  4. de Oliveira R.T., Haese D., Kill J.L., Lima A., Malini P.V., Thompson G.R. (2016). Palatability of cat food with sodium pyrophosphate and yeast extract. Ciência Rural, 46(12), 2202-2205. DOI: 10.1590/0103-8478cr20151651
  5. van Rooijen C., Bosch G., van der Poel A.F.B., Wierenga P.A., Alexander L., Hendriks W.H. (2013). The Maillard reaction and pet food processing: effects on nutritive value and pet health. Nutrition Research Reviews, 26(2), 130-148. DOI: 10.1017/S0954422413000103
  6. Oba P.M., Hwisa N., Huang X., Cadwallader K.R., Swanson K.S. (2022). Nutrient and Maillard reaction product concentrations of commercially available pet foods and treats. Journal of Animal Science, 100(11), skac305. DOI: 10.1093/jas/skac305
  7. Dobenecker B., Kienzle E., Siedler S. (2021). The Source Matters-Effects of High Phosphate Intake from Eight Different Sources in Dogs. Animals, 11(12), 3456. DOI: 10.3390/ani11123456
  8. Grant K. (2014). Rodent Nutrition: Digestive Comparisons of 4 Common Rodent Species. Veterinary Clinics of North America: Exotic Animal Practice, 17(3), 471-483. DOI: 10.1016/j.cvex.2014.05.007
  9. McGrane S.J., Gibbs M., Hernangomez de Alvaro C., Dunlop N., Winnig M., Klebansky B., Waller D. (2023). Umami taste perception and preferences of the domestic cat (Felis catus), an obligate carnivore. Chemical Senses, 48, bjad026. DOI: 10.1093/chemse/bjad026
  10. Steffen C., Dobenecker B. (2023). The Phosphate Additives Phosphoric Acid and Sodium Phosphate Lead to Hyperphosphatemia as well as Increased FGF23 and Renal Phosphate Excretion in Healthy Cats. Journal of Urology and Renal Diseases, 8, 1339. DOI: 10.29011/2575-7903.001339

Dostawa w 3h!

Zainstaluj nasza aplikację - zamów z dostawą do domu tego samego dnia.

W aplikacji znajdziesz również przydatne rzeczy, w tym listę aktualnie pracujacych lekarzy weterynarii w Szczecinie.



Wszystkie treści zamieszczone na tej stronie są chronione prawem autorskim.
Kopiowanie, reprodukcja lub dystrybucja części lub całości materiałów bez wyraźnej zgody właściciela jest ściśle zabronione i może prowadzić do konsekwencji prawnych.

GODZINY PRACY

9:00 - 19:00

SOBOTA

10:00 - 16:00

ZAMÓWIENIA

883 901 501

SKLEP

91 885 31 31

Regulamin

Polityka